Blog dla ludzi interesujących się matematyką.
12.01.2015
23.12.2014
Problem milenijny rozwiązany przez Polaka? - ciąg dalszy; Życzenia świąteczne; Plany
I proszę, historia pisze się dalej. Pan Bartosz Żółtak wstawił taki oto przejmujący filmik, który teraz podbija wykopa. Prosi w nim o przekazywanie pieniędzy, które mają mu pomóc w ukończeniu badań. Pod wykopem toczy się interesująca dyskusja, czy pomóc, czy nie, a jak pokazuje ta strona, pan Bartosz zebrał już ponad dziesięć tysięcy złotych!
Nadal nie podejmę się oceny, czy projekt pana Bartosza ma szanse powodzenia, ale mimo wszystko trzymam kciuki. I cieszę się, że temat się przebił do szerszej publiczności (szkoda tylko, że nie za pośrednictwem mojego bloga).
Tymczasem życzę Wam wszystkim Wesołych Świąt i Szczęśliwego Nowego Roku.
Ostatni miesiąc był naprawdę udany dla tego bloga, za co wszystkim Wam dziękuje. Następne przemyślenia pojawią się raczej pomiędzy świętami, a sylwestrem. Planuję w następnej notce podsumować i uzupełnić temat "Czy nasza matematyka, to prawdziwa matematyka", ponieważ wzbudza on wiele kontrowersji.
Justin Bieber - Mistletoe
22.12.2014
Czy nasza matematyka, to prawdziwa matematyka? - część czwarta (ostatnia)
Podobno intuicjoniści nie
uznają ogólnie dowodów niekonstruktywnych. Za wikipedią:
"Dowód
niekonstruktywny – rodzaj dowodu matematycznego
istnienia pewnych obiektów (zbiorów, liczb, figur geometrycznych o pewnych
własnościach), zwykle nie wprost, w którym wykazuje się, że nieprawdziwość tezy
twierdzenia prowadziłaby do sprzeczności, z czego wyciąga się wniosek o jej
spełnieniu (a więc istnieniu rozpatrywanego rodzaju obiektów) bez podania
jakiegokolwiek sposobu ich konstruowania"
Na podanie konstruktywnego
dowodu paradoksu omnipotencji wypadałoby chyba wskazać, jak Bóg ma zrobić ten
kamień... no cóż. Nie podejmę się tego wyzwania.
Częsta odpowiedź na paradoks
omnipotencji jest taka, że Bóg jest wszechmocny więc może "złamać"
prawa logiki. No ale może On wcale ich nie musi łamać, tylko po prostu nasza
logika jest niedoskonała, bo my jesteśmy niedoskonali, a wszelkie nasze próby
zinterpretowania matmy, to tak naprawdę większe czy mniejsze przybliżenia, tak
jak i w fizyce na przykład.
Póki nasza matematyka opiera się na pojęciach
człowiekowi bliskich, nieścisłości praktycznie nie ma. Gdy jednak wchodzi w tak
abstrakcyjne pojęcia jak liczby rzeczywiste, których zbiór jest mocy
continuum, matematycy się gubią.
Zresztą nie tylko w matematyce mamy takie problemy. Ile
razy brakuje nam słów, by opisać jakieś piękne zjawisko, czy choćby ładną
dziewczynę? Nasz język jest po prostu zbyt płytki. Nasze myśli nie potrafią
wyrazić tego, co widzimy, co czujemy. Posługując się słowami, przybliżamy nasz
świat, a czym więcej o nim powiemy, tym mniej dokładnie go opiszemy.
Tak naprawdę i teraz i za
kilkaset lat możemy być równie dalece od ideału jakim jest matma.
Słyszy się dużo o
Twierdzeniu Gödla, ale myślę, że zwykły człowiek nie wie jak je interpretować.
Czy chodzi o to, że nie da się stworzyć niesprzecznej teorii matematycznej? Czy
to może jest właśnie tak, bo nasza "logika" jest nieidealna? Bo chyba
nie zabronimy Bogu stworzyć niesprzecznej teorii matematycznej.
Co
możemy zrobić?
Może
udałoby się udowodnić, że istnieje matematyka prawdziwa, logika, która wykracza
poza nasze pojmowanie świata, rozstrzygająca wszystkie paradoksy, w której nie
zachodziłoby twierdzenie Godla? Może udałoby się udowodnić, że hipoteza
continuum jest prawdziwa lub fałszywa w tej logice? Może udałoby się chociaż
zaksjomatyzować taką teorię? A może chociaż istnieje sposób, który pozwoli
uniknąć dowodzenia sprzecznych twierdzeń i dzięki niemu można wykazać, że liczb
pierwszych jest jednak zdecydowanie nieskończenie wiele i stworzyć metody
pozwalające wyłapywać nieścisłości.
W artykule
http://www.opoka.org.pl/biblioteka/F/FL/ograniczenia_godla.html
odnalazłem kilka
interesujących stwierdzeń, które możliwe, że są odzwierciedleniem naszych
postulatów (chciałbym, by ktoś ocenił, czy rzeczywiście tak jest):
"Nie jest oczywiste, że
interesujące teorie muszą być formułowane w językach pierwszego rzędu. Nie ma
powodu sądzić, że nie jest możliwe formułowanie ciekawych teorii w językach, do
których twierdzenia Gödla nie mają bezpośredniego zastosowania."
"Barwise twierdzi wręcz, że w świetle
osiągnięć matematyki i logiki, zwłaszcza tzw. "abstrakcyjnej teorii
modeli" "nie ma powrotu do poglądu, że logika to logika pierwszego
rzędu" ([Barwise 1985, 23])(18). Według Drake'a, matematyka to w gruncie
rzeczy to samo, co logika drugiego rzędu, jednak, aby ją poznawać, badamy jej
przybliżenia w teoriach pierwszego rzędu"
"O niemożliwości metafizyki: prawdą jest,
że dla każdej teorii metafizycznej sformułowanej w rachunku predykatów
pierwszego rzędu będą istniały zdania w języku tej teorii nierozstrzygalne w
tej teorii. Czy jednak metafizyka musi być formułowana w takim właśnie
języku?"
"Czy w ogóle możliwa jest inna matematyka (i
przede wszystkim co to naprawdę znaczy) to odrębne zagadnienie."
Czy nasza matematyka, to prawdziwa matematyka? - część trzecia
Matematyka to według
niektórych sztuka wyciągania wniosków z przyjętych aksjomatów, pewników
konstruowanych definicji. We współczesnej matematyce osiągnięciem jest
udowodnienie jakiegoś twierdzenia.
Klasyczne aksjomaty teorii
(wydaje mi się) są wynikiem jakby naszej intuicji, tak jak to, że istnieje coś
takiego jak liczba naturalna 1, albo jest coś takiego jak zbiór.
Co jednak wspólnego z naszą intuicją
ma hipoteza continuum, którą można chyba włączyć do danej teorii jako aksjomat?
(Aksjomat wyboru może wydaje się trochę bardziej intuicyjny, ale nie będę go tu
omawiał, bo może sam go do końca nie rozumiem).
Niektórzy może stwierdzą, że
mimo wszystko czują intuicyjnie, że nie ma mocy pomiędzy alef zero, a
continuum. No ale jak uzasadnią oni swoje przeczucie, gdy tak naprawdę człowiek
nie ogarnia aż takich poziomów abstrakcji, co najwyżej posługuje się
rozumowaniem "matematycznym" na przykład udowadniając, że continuum
jest większe niż alef zero.
Drugie zdanie wypowiedziane
przez mojego nauczyciela na logice brzmiało: Niektórzy matematycy nie akceptują
dowodów nie wprost.
Wydawało mi się to trochę
dziwne, teraz jednak chyba zaczynam rozumieć, dlaczego tak jest.
Już po naszej rozmowie,
kilka dni temu przeczytałem, że matematycy nie uznający tych dowodów to
intuicjoniści. Podobno próbowali oni uniknąć dowodzenia nie wprost i
sformułować teorie w której dowodów nie wprost nie ma. Nie wiem na ile im się
to udało. Wydaje mi się, że dowody nie wprost są najczęściej stosowane właśnie
na tych wyższych poziomach abstrakcji, no ale nie wiem, czy sądzę dobrze.
Wróćmy do paradoksu
omnipotencji i paradoksu kłamcy. Dowiedliśmy sprzeczności tych paradoksów
dowodem nie wprost. Ciekawi mnie, czy resztę takich paradoksów (antynomii?) też
dowodzi się nie wprost. No ale czy te dwa przypadki świadczą już o tym, że
dowody nie wprost są złe?
W twierdzeniach, które nie
zahaczają o tak abstrakcyjne rzeczy jak zbiory mocy continuum, wszystko wydaje
się bardziej intuicyjne. Popatrzmy na dowód nie wprost twierdzenia o liczności
liczb pierwszych (ten dowód już wkrótce no moim blogu). Otrzymujemy tu sprzeczność z wyjściem założenia, że liczb
pierwszych jest skończenie wiele. Na tej podstawie wnioskujemy, że liczb
pierwszych jest nieskończenie wiele.
Co by było jednak, gdybyśmy
wychodząc z założenia, że liczb pierwszych jest nieskończenie wiele, również
otrzymali sprzeczność? Pewnie tak nie jest, ale widzimy, że sprzeczności w
mniej abstrakcyjnych twierdzeniach, niż hipoteza continuum zszokowałyby
prawdopodobnie cały świat matematyki. No ale czy to, że hipoteza jest bardzo
abstrakcyjna, może tłumaczyć zachodzenie sprzeczności (czy też niezależności)?
Wydaje mi się, że abstrakcyjność danego pojęcia to tylko "ludzka",
subiektywna opinia, a sama matma nie dzieli twierdzeń na mniej abstrakcyjne i
bardziej. Wydaje mi się, że to, czy hipoteza continuum zachodzi, czy nie, jest
tak samo konkretnym problem, jak to, czy liczb pierwszych jest skończenie wiele.
Czy nasza matematyka, to prawdziwa matematyka? - część druga
Czy Bóg może stworzyć
kamień, którego nie może nigdy podnieść? To klasyczne pytanie nasuwa się, gdy
mówimy o wszechmocnym Bogu.
Możemy zastosować metodę
rozumowania nie wprost, która może nas doprowadzić do dowodu.
Spróbujmy najpierw
udowodnić, że Bóg może stworzyć kamień.
Załóżmy nie wprost, że Bóg
nie może stworzyć takiego kamienia. No ale Bóg jest wszechmocny, więc
sprzeczność, a więc z zasad rozumowania nie wprost wynika, że Bóg jednak może
stworzyć ten kamień.
Sprawdźmy jednak, że teza: Bóg nie może stworzyć kamienia, również
zachodzi:
Załóżmy nie wprost, że Bóg
może stworzyć taki kamień. No ale Bóg jest wszechmocny więc wtedy mógłby
podnieść każdy kamień, co daje sprzeczność z założeniem, a więc Bóg nie może
stworzyć takiego kamienia.
Inny, trochę może bardziej
przyziemny przykład to tak zwany paradoks kłamcy.
Czy kłamca, który zawsze
kłamię, mówi prawdę, gdy mówi, że kłamię?
Odpowiedź pierwsza: Tak,
mówi prawdę.
Załóżmy nie wprost, że
jednak kłamię. No ale to by oznaczało, że kłamie mówiąc o tym, że zawsze
kłamie, więc mamy sprzeczność, bo w końcu mówi prawdę. Czyli kłamca mówi prawdę.
Odpowiedź druga: Nie, kłamie
Załóżmy nie wprost, że mówi
prawdę. No ale on zawsze kłamie więc mamy sprzeczność. Czyli kłamca kłamie.
W obu przypadkach
otrzymujemy dwie sprzeczne ze sobą tezy. Rodzi się pytanie: jak jest naprawdę?
Ale tak właściwie co te
problemy mają wspólnego z matematyką?
Będąc na pierwszym roku
matematyki mieliśmy przedmiot: "Wstęp do logiki i teorii mnogości".
Dwa stwierdzenia moich nauczycieli tego przedmiotu szczególnie mnie zadziwiły:
Istnieje takie coś, jak
hipoteza continuum. O co w niej chodzi?
Mamy liczby naturalne i
liczby rzeczywiste. Jest pokazane, że liczb rzeczywistych jest
"więcej" od liczb naturalnych. Mówimy, że zbiór liczb rzeczywistych
ma większą moc od liczb naturalnych. Moc zbioru liczb rzeczywistych to
continuum, a moc zbioru liczb naturalnych to alef zero.
Rodzi się pytanie, czy
istnieje moc pomiędzy alef zero, a continuum?
Jest to tak zwana hipoteza
continuum. Na wykładzie dowiedzieliśmy się z tego co pamiętam, że nie da jej
się udowodnić, ani jej zaprzeczyć (jest to podobno udowodnione). Poza tym
hipoteza ta jest niezależna od klasycznej teorii mnogości (opierającej się na
aksjomatach). Można ją uznać, albo nie. A jak
jest naprawdę? Niektórzy może dojdą do wniosku, że to nie ma znaczenia.
Może istnieje wiele teorii poprawnych? Ale nie tylko hipoteza continuum jest
niezależna od zwykłej teorii mnogości. Również podobno aksjomat wyboru ma takie
właściwości. Podobno dzięki niemu można udowodnić kilka twierdzeń, jednak nie
wszyscy go uznają.
Czy nasza matematyka, to prawdziwa matematyka? - część pierwsza
W tych przemyśleniach odwołam się do niektórych
pojęć z matematyki, których nie wyjaśniłem w poprzednich notkach i przez to,
przemyślenia mogą być niezrozumiałe. Wielu z pojęć, których będę używał w tej
notce, ja sam do końca nie rozumiem. Mam nadzieję na dialog, który pozwoli mi
może bardziej usystematyzować swoją wiedzę.
Niedawno zainspirowani świetną książką Jiddu
Krishnamurtiego - "Wolność od znanego", przeprowadziliśmy z kolegą
ciekawą rozmowę.
Przed dyskusją mieliśmy całkowite odmienne
podejście do matematyki.
Ja znam już niektóre sposoby dowodzenia
twierdzeń, poznałem kilka dowodów, ciekawią mnie biografię matematyków, (ich)
sposoby dochodzenia do wielkich odkryć. W przyszłości chciałbym zostać na
uczelni, prowadzić pracę naukową w zakresie matematyki. Na dodatek mam dosyć mało
praktyczne podejście do życia. Bardziej od zastosowań matematyki interesuje
mnie sama matematyka.
Kolega zaś ma całkowite odmienne podejście do
nauki. W skrócie: Nie ufa matematyce.
Po rozmowie wydaje się, że nasze poglądy w
miarę się do siebie zbliżyły (co, jak mi się wydaję, jest rzadkością w
dyskusjach).
Na początku dodam, że kolega, z którym
przeprowadzałem dyskusje nie interesuje się za bardzo matematyką. Jest to
według mnie warte uwagi ze względu na fakt, że jego teoria nie została
zainspirowana poglądami filozofów na filozofię matematyki. Postaram się wskazać
rzeczy, które ja wiedziałem o filozofii matematyki przed rozmową.
Od dyskusji minęło już kilka dni, przez ten
czas szukałem artykułów, które pozwoliłyby bardziej usystematyzować swój
pogląd. Myślę, że w miarę mi się to udało, dlatego też wreszcie chce o tym
wszystkim napisać na moim blogu.
Przejdźmy do rzeczy.
Jakie wnioski otrzymaliśmy w wyniku dyskusji?
Człowiek tak naprawdę nie ma
dostępu bezpośredniego do idealnego świata matematyki. Nie umie sobie wyobrazić
nieskończoności, czy choćby idealnego trójkąta. Człowiek nie zawsze myśli
logicznie. Czy zatem jest w stanie dobrze poznać twierdzenia matematyki?
5.12.2014
Uwaga!
Dziś na moim blogu dodane zostało dużo komentarzy (nie wiem dlaczego akurat dziś, no ale bardzo się z tego cieszę :)). Niestety nie wiedzieć czemu, bez mojej wiedzy potraktowano niektóre komentarze jako spam. Na szczęście nie skasowały się, więc mogłem je przywrócić na bloga.
Mam nadzieję, że posądzajacy mnie o kasowanie komentarzy wrócą i dowiedzą się o tym (i będą czytać dalej bloga).
Za wszystkie komentarze bardzo dziękuję.
Subskrybuj:
Posty (Atom)